Umowa na wyłączność – czy klient ma się jej obawiać

Umowa na wyłączność – czy klient ma się jej obawiać

Ogromna większość klientów, właścicieli nieruchomości, którzy zachodzą do biura nieruchomości, pytając o warunki ewentualnej współpracy, usłyszy na pewno z ust pracownika agencji nieruchomości czy też jej właściciela, że najlepiej będzie podpisać umowę na wyłączność – oczywiście w następnych minutach zostanie szeroko objaśniona idea takiego współdziałania przy sprzedaży nieruchomości. Duża część ludzi, którzy słyszą o zasadzie wyłączności w dziedzinie współpracy z agencja, od razu się zniechęca – część rezygnuje w ogóle z dalszych rozmów i opuszcza biuro, inni po prostu mówią, że wyłączność nie wchodzi w grę, jednak są skłonni do podpisania umowy z agencja o współpracy na zasadzie umowy otwartej. Tymczasem praktyka (a również i logika) wskazuje na to, że nie powinniśmy się bać – jako klienci – umów na wyłączność, oczywiście pod jednym warunkiem, że dana agencja nieruchomości jest firma solidna i że powierzamy los naszej nieruchomości w ręce profesjonalistów, którzy w dodatku są bardzo pracowici, kreatywni, potrafią dostosować się do wielu sytuacji. Taka umowa na wyłączność daje nam pewna gwarancje, że agencja naprawdę zainwestuje w naszą ofertę maksymalne środki, że oferta będzie reklamowana o wiele szerzej niż miałoby to miejsce w sytuacji, kiedy na przykład zajmowałoby się nią 5 czy 6 agencji, jednak wszystkie na zasadzie umowy pośrednictwa otwartej. W sytuacji zawarcia umowy na zasadach wyłączności agencja wie, że ma 100 procentowe prawo do prowizji, że umowa nie zostanie zerwana przez sprzedającego i czyni maksymalne starania, by znaleźć kupca na daną nieruchomość.

Comments are closed.